O wolontariuszach trzeba ciągle mówić!
Wywiad z Andrzejem Łuczakiem
Andrzej Łuczak - dziekan Wyższej Szkoły Turystyki i Rekreacji w Warszawie, menedżer wolontariatu sportowego, odpowiedzialny za organizacje wolontariatu na Mistrzostwa Europy w Koszykówce Mężczyzn EuroBasket 2009, Mistrzostw Europy w Łyżwiarstwie Figurowym Warszawa 2007, Mistrzostw Europy Kadetów w Zapasach.
Jak wygląda wolontariat na tak dużej imprezie jak EuroBasket?
Przy EuroBaskecie współpracowało z nami około 1300 wolontariuszy w 7 ośrodkach, bo mistrzostwa odbywały się w 7 miastach Polski. Pod wieloma względami organizacja wolontariatu na takiej imprezie jest podobna do innych. Myślę, że stanowiska pracy wolontariuszy, zadania jakie maja wykonać, strefy działań pokrywają się na różnych imprezach o podobnym zasięgu.
Podstawowe wytyczne dotyczące wymagań organizacyjnych zawiera przygotowany przez międzynarodową federację memoriał. Bo trzeba pamietać, że organizatorem jest właśnie międzynarodowa federacja, a polski związek danej dyscpliny jest wykonawcą.
I działacie ściśle według tych wytycznych, a różnice krajowe, polski kontekst?
Zawsze trzeba brać pod uwagę specyfikę pracy wolontariuszy w Polsce. To wygląda trochę inaczej niż w krajach o większej wolontariackiej „dojrzałości". U nas niestety często jeszcze traktuje się wolontariuszy jak tanią siłę roboczą, zadania wolontariuszy rozrastają się do niebotycznych rozmiarów. Każdy chce mieć waolontariuszy, którzy zastąpią etatowych pracowników. Tu zagrożenie nieeleganckiego wykorzystania. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale istnieje pokusa takiego wyręczania się darmową pracą ochotników.
Kim są zwykle wolontariusze, z którymi Pan współpracował?
Polski wolontariat jest młody. Znakomita większość 80-90% to studenci czy licealiści. Przy Eurobaskecie ze względu na podpisywanie umowy cywilno-prawnej postanowiłem nałożyć kryterium pełnoletności na chętnych.10-20% to osoby starsze, najcześciej związane z daną dyscyplina sportową, zawodnicy, działacze, prawdziwi wolontariusze czyli tacy, co mają w sobie tę chęć działania na rzecz inych, i nie zawsze związani są z dyscpliną. Tacy którzy po prostu lubią sport, ale niekorzniecznie koszykówkę.
A jak wyglądała rekrutacja?
Można powiedzieć językiem biznesowym, że to tzw. "sprzedaż bezpośrednia", bezpośrednie dotarcie. Ponieważ pracuję na uczelni, mam na co dzień kontakt ze studentami, to uczelnia jest dla mnie bardzo ważnym źródłem pozyskiwania wolontariuszy. Oni kojarzą mnie jako osobę , która zajmuje się wolontariatem, mają do mnie zaufanie, przekazują sobie informacje na temat kolejnej imprezy.
Druga metoda to dobra współpraca z mediami. Nie mogłem w przypadku Eurobasketu na to narzekać. Już 1 lutego, pierwszego dnia naboru, gdy wpisało sie Eurobasket w internecie na pierwszym miejscu były informacje jak się zgłosić jako wolontariusz na naszą imprezę.
Rekrutacja była on-line, byliśmy pierwsi, tworząc centralny system aplikacji wolontariuszy. Zakładałem, że na jedno miejsce powinienem mieć 2-3 kandydatów. Ten czynnik troche zmalał... Rekrutacja została rozpoczęta w lutym, została zakończona w polowie miesiąca marca 2009 roku, przez 1,5 miesiąca zglosiło sie 2.500 kandydatów, potem były szkolenia i wiadomo było, że nie wszyscy wytrwają w tym systemie. Poza tym mieliśmy okres wakacji i studentom mogły się zmienić plany, potem wrzesień i sesja poprawkowa. Liczba zgłoszeń jest zawsze duża, ale potem się to zmniejsza.
A jak ten proces rekrutowania dokładnie wyglądał?
Był wieloetapowy. Samo wypełnienie pierwszej ankiety było pierwszym etapem jakby, potem test z jezyka angielskiego, bo to był ważny warunek (test odbywał się na takich samych zasadach we wszystkich miastach). Kolejny etap to udział w szkoleniach, które składały się z dwóch bloków teoretycznych (znajomośc imprezy, znajomość koszykówki, rozgrywek, a potem atrakcyjność turystyczna miast gospodarzy). Następnie szkolenia praktyczne. W międzyczasie odbywała się mniejsza impreza dotycząca koszykówki i ona posłużyła nam jako taki sprawdzian i trening dla wolontariuszy na Mistrzostwa, taki dzień pełnej mobilizacji. A potem szkolenia techniczne, już na ich stanowiskach pracy.
Zakres szkoleń to była nasza rola, Miedzynarodowa federacja nie wnikała w ich zakres.
Co to jest Pana zdaniem dobry wolontariat? Jakie by Pan przyjął kryteria oceny?
Wolontariat sportowy dopiero powstaje w Polsce. Dzisiaj na pewno brak nam dobrych praktyk, nie ma nawyku wykorzystania wcześniejszego doświadczenia. U nas jak się robi imprezę to wolontariat jest robiony wielkim nakładem sił, można to myślę usprawniać i sprawić, że organizowanie wolontariatu nie bedzie kosztowało tyle nerwów i nie bedzie się zaczynać zawsze od nowa. Gdybyśmy stworzyli program stałego wolontariatu sportowego i wsparcia dla niego, a nie żyli od imprezy do imprezy, można by wiedzę o wolontariacie, system wsparcia, szkolenia prowadzić na bieżąco. Wtedy naprawdę wzmocnimy wolontariat.
Po mistrzostwach w koszykówce odbywały się mistrzostwa w siatkówce i prawda jest taka, że nie spotkaliśmy się z organizatorami , żeby przekazać im nasze doświadczenia, rozwiązania, rady. Myślę, że gdzieś na poziomie władz związków sportowych mógłby być zwyczaj dzielenia się doświadczeniem. To by bardzo pomogło. A ja chętnie podzielę się swoją wiedzą z tego obszaru.
Ale jaka wiedza byłaby najbardziej przydatna kolejnym organizatorom?
Np. mieliśmy szeroką bazę danych, nie tylko imię i nazwisko potencjalnego wolontariusza, ale również stanowisko na którym chce pracować, doświadczenie. To była baza, która na pewno mogła sie jeszcze komuś przydać. Zadania wolontariuszy na mistrzostwach świata w siatkówce i piłce nożnej są pod pewnymi oczywiście względami naprawdę bardzo podobne, trzeba siegnąć do wszystkich informacji, które ktoś już kiedyś zebrał.
Czasem warto współpracowac z doświadczonym wolontariuszem, którego nie trzeba bardzo długo go szklić. Choć oczywiście dobrze, żeby wolontariusze się zmieniali, żeby ciągle do tego grona dochodzili nowi ludzie.
A jakie są problemy z wolontariuszami na takiej imprezie?
Bardzo często wolontariuszami są fani danej dyscpliny - część wolontariuszy przychodzi po to, żeby za darmo obejrzeć widowisko. Zapanowanie nad nimi i wytłumaczenie, że nie jesteście tutaj, żeby oglądać, ale żyby współorganizować imprezę. U nas imprez wielkiego kalibru jest tak naprawdę bardzo mało, więc ci wolontariusze są wygłodnieli wrażeń. Ostatnia impreza rangi Mistrzostw Europy w koszykówce odbywała się chyba w latach 60-tych... Dla nas jest to takie wydarzenie, że ciężko o uwagę wolontariusza, o skupienie. Oni głównie chodzili i zbierali autografy od zawodników. Często emocje fana górują nad profesjonalizmem organizotora, a wolontariusz przecież też jest organizatorem!
Skąd bierze się ten problem, jak Pan myśli?
Nie ma pełnej świadomości wolontariatu, takiej, że jak się zgłoszę, że chce być wolontariuszem to wytrwam. Odpowiedzialności powiązanej z uznaniem prestiżu i roli pracy wolontariusza. Na tę świadomość wolontariatu składa się również wiedza czym dokładnie jest wolontariat i społeczna akceptacja wolontariatu. Pojęcie wolontariatu ma w Polsce 10 lat, mamy tradycje społecznika, ochotnika, z tym nam się to kojarzy, wolontariusz to osoba, która nie ma innego zajęcia. To daje powód do lekceważenia.
A jak można tę świadomość zwiększać?
Zawsze się mówi, że wolontariat jest ważny, ale jak przychodzi do dyskusji merytorycznej to mówi się o drogach, hotelach, stadionach, ale czy mówi sie o wolontariuszach? Że bez nich nie byłoby imprezy? W mediach ten temat jest zupełnie martwy. Z EURO 2012 jest troche inaczej, ale inne dyscypliny nie są aż tak popularne.
Trzeba ciagle podkreślać i mówić o roli wolontariuszy, pokazywać im ich korzyści, że będą współodpowiedzialni za ważne wydarzenie, że będa mogli sobie to wpisać w CV, że ważne jest każde zadanie. Bo teraz im dalej od stadionu czy hali tym mniej szacunku dla zadań.
Może w krajach o większej wolontariackiej „dojrzałości" inaczej wygląda struktura wiekowa wolontariuszy. Ktoś kto ma 40 lat i się deklaruje, że chce pomóc może z większą powagą i odpowiedzialnością to traktuje i rozumie, że bez jego funkcji, nawet jeśli to jest pilnowanie parkingu, wydarzenie się nie odbędzie.
Czy rzeczywiście rola wolontariuszy nie jest w Polsce w ogóle znana?
Owsiak potrafił to zrobić. Przy Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy nieustająco podkreśla się rolę wolontariuszy. To im się dziękuje, ich się nagradza, podkreśla, że ta impreza odbyła się dzięki nim. W przypadku imprez sportowych tak samo cały czas trzeba o tym mówić, żeby nie byli takim niewidocznym aktorem.
Jakie działania jeszcze trzeba w tym zakresie podjąć?
Nie mamy stałego projektu dotyczącego wolontariatu. Tego głównie brakuje. Powinniśmy stworzyć struktury dla stałego wolontariatu, może jedną instytucje nie wiem...Pamiętajmy, że sport funkcjonuje na co dzień, jest masę rozgrywek różnych szczebli. Trzeba pokazać i wypracować metody wykorzystania wolontariatu, jak najbardziej efektywnego, w każdym klubie sportowym, na każdej imprezie, najmniejszej nawet, wtedy wyrobi się nawyk pracy społecznej na rzecz sportu. To podstawa.
Ale wolontariuszy w sporcie jest chyba dużo?
Kluczem sa małe imprezy, takie mecze niekoniecznie mistrzowskie i tam jest jeszcze wiele miejsca dla pracy wolontariuszy. Fajnie gdyby powstały grupy ludzi, którzy są wolontariuszami stale, na imprezach ligowych, a nie na imprezach miedzynarodowych. I nie chodzi tylko o stworzenie bazy, ale o struktury, które będą ich prace nadzorować, ciagle ich doszkalać i nagradzać.
Z mojej perspektywy organizatora ważna jest ocena pracy wolontariusza, bo to dla nas bardzo ważna informacja, niezwykle cenna. Powiniśmy szkolić wolontariuszy nie pod imprezę, a na bieżąco - również na małe imprezy. Euro 2012 to nie jest koniec świata dla sportu w Polsce, mamy ligę mistrzów, rozgrywki klubowe, ligi miejskie, każde miasto, które będzie miało stadiony bedzie chciało stale dbać o aktywność sportową. Wolontariat powinien być integralną częścią tych starań.
A jak pan się wolontariatu uczył?
Zaczęło sie od małych imprez, będąc w akademickim środowisku, byłem bardzo często proszony o pomoc w organizacji małych imprez, pikniku Olimpijskiego, Biegu Niepodległości. Po jakimś czasie zacząłem na to inaczej patrzeć, że trzeba wolontariuszy nie tylko znaleźć, ale również przeszkolić, dobrze przygotować, umieć zatrzymać. A potem coraz większe imprezy, gdzie wchodziła logistyka, przekazywanie wiedzy lokalnym menedżerom. A teraz wolontariat jest jednym z tych tematów (obok tenisa, którego jestem fanem) o których mogę mówić godzinami!
Rozmawiała
Aleksandra Gołdys
Projekt Społeczny 2012
Źródło: Ministerstwo Sportu i Turystyki








Skomentuj Komentarzy: 0