Wolontariusz indywidualista czy drużyna wolontariuszy
Pierwszy wolontariat sportowy
Swoją przygodę ze sportem zacząłem, gdy miałem siedem lat. Rodzice zapisali mnie na piłkę koszykową. Jednak nie mogłem się odnaleźć w tej dyscyplinie. Nie z powodu formy wykonywania tego sportu, bardzo lubiłem i do tej pory lubię grać w koszykówkę. Po prostu nie mogłem się pogodzić z specyfiką gier zespołowych, gdzie wynik nie zależy tylko i wyłącznie ode mnie, ale jest wypadkową wielu czynników.
Właśnie te obawy wróciły, gdy pierwszy raz zastanawiałem się nad wolontariatem. Czy gra w drużynie wolontariat, nie okaże się dla mnie zbyt trudna do pogodzenia z osobowością zawodnika indywidualisty.
Były to zawody lekkoatletyczne na stadionie warszawskiej AWF. Wiele gwiazd królowej sportu zjechało się do stolicy, by zdobyć zwycięski tytuł Memoriału Kusocińskiego. Mając wtedy 15 lat byłem bardzo podekscytowany mogąc pełnić rolę wolontariusza przy tak wyjątkowym wydarzeniu. Zostałem wyposażony w piękny zestaw renomowanego producenta odzieży sportowej. Przydzielono mnie do zespołu, który miał za zadanie noszenie koszyków zawodników uczestniczących w biegach lekkoatletycznych. Możliwość bycia tak blisko z najlepszymi atletami świata, sprawiała mi ogromną satysfakcję. Organizacja była wyjątkowo dobrze przemyślana. Wszystkie nasze obowiązki zostały nam dokładnie przedstawione. Efektem była zgrana drużyna w jednolitych strojach, która sprawnie realizowała swoje zadanie.
Wszelkie moje obawy zostały rozwiane. Zrozumiałem, że zgłaszając się jako wolontariusz spotykam ludzi, którzy tak jak ja mają chęć pokazania się z jak najlepszej strony, pomagając uczynić coś, co jest wyjątkowe bardziej wyjątkowym.
Oskar Rosa








Zaloguj się by móc dodawać komentarze